wcruiser.com

Adrenalina jest dobra dla serca

Przygotuj się na drogę

/
/
/
58 Views

Podobała mi się nowa książka Jima Collinsa zatytułowana „Wielka z wyboru: niepewność, chaos i szczęście – dlaczego niektórzy mimo wszystko prosperują”, której jest współautorem wraz z Mortenem Hansenem. To świetna książka będąca wynikiem 9 lat badań. Patrzy na firmy, które mają 10-krotne zmiany lub sukcesy. Od razu przygląda się niektórym z mitów, które mamy na temat firm odnoszących sukcesy i mówi, że badania, które prowadzą, podważają te konkretne mity. Dam ci je bardzo szybko.

• Mit nr 1: Odnoszący sukcesy liderzy w niespokojnym świecie to odważni, poszukujący ryzyka wizjonerzy. Badania pokazują, że nie były one bardziej ryzykowne, odważniejsze, bardziej wizjonerskie czy nawet bardziej kreatywne niż inne firmy porównawcze. To, co ich wyróżniało, to to, że byli bardziej zdyscyplinowani, bardziej empiryczni i bardziej paranoiczni.

• Mit 2: Innowacje wyróżniają firmy 10X w szybko zmieniającym się, niepewnym i chaotycznym świecie. Badania wykazały, że innowacja sama w sobie nie jest oczekiwanym atutem. Ważniejsza jest umiejętność skalowania innowacji i łączenia kreatywności z dyscypliną.

• Mit 3: Świat pełen zagrożeń sprzyja szybkim; albo jesteś szybki, albo martwy – bycie bardzo stanowczym i szybkie działanie miało być atutem. Wbrew temu mitowi, badania pokazują, że jest to najlepszy sposób na śmierć. Liderzy 10X zastanawiają się, kiedy iść szybko, a kiedy nie. Jest odpowiedni czas, aby jechać szybko i czas, aby jechać wolno.

• Mit 4: Radykalna zmiana na zewnątrz wymaga radykalnej zmiany wewnątrz. Zasadniczo mówi się, że tylko dlatego, że twoim środowiskiem wstrząsają dramatyczne zmiany, nie oznacza to, że powinieneś zadawać sobie radykalne zmiany.

• Mit 5: wielkie przedsiębiorstwa z 10-krotnym sukcesem mają dużo więcej szczęścia. To nie była prawda. Oba sety miały dużo szczęścia, zarówno dobrego, jak i złego w porównywalnych ilościach.

W tym rozdziale o szczęściu opowiada o 2 alpinistach, Malcolmie Daly i Jimie Donini, którzy w maju 1999 r. zaczęli wspinać się na niezdobytą ścianę Thunder Mountain na Alasce. Zaledwie około 100 stóp od szczytu zatrzymali się, aby zdecydować, kto pójdzie pierwszy. Daly powiedział Donini: „Dlaczego nie pójdziesz dalej?” Donini powiedział: „Nie, zasługujesz na to”. Więc Daly podszedł do góry i gdy już miał wejść na szczyt, pomyślał: „Jeszcze jedna ręka do góry i będę na szczycie”. Potem coś się poślizgnęło i ochrona, której nie trzymał, i zaczął spadać. Spadł na prawie 100 stóp, a gdy schodził w dół, jego raki (podobne do noża kolce przymocowane do buta) uderzyły w jego partnera – zmiażdżyły prawe udo Doniniego i przebiły je. Daly nadal spadał i spadał na około 160 stóp, kiedy 8 pasm liny, do której był przywiązany, przecięło się i został niepewnie przytrzymany przez 2 pasma na zboczu góry. Donini zszedł do miejsca, gdzie była Daly i zaprowadził go na konkretną półkę. Wtedy zdali sobie sprawę, że nie ma mowy, żeby mógł mu pomóc. Musiał zejść po pomoc. Więc Donini zszedł 3000 stóp do bazy i właśnie w tym czasie usłyszał, że jego przyjaciel Paul Rodrick z Talkeetna Air Taxi przelatuje helikopterem. Udało mu się przekazać wiadomość do swojego przyjaciela Paula, który zszedł i poleciał na posterunek strażnika. Zaczęli planować uratowanie Malcolma Daly’ego. Byli w stanie wrócić i po prostu uciec przez 4 godziny, burza, która otoczyła górę i szalała przez całe 12 dni.

Nawet kiedy wrócili helikopterem, stwierdzili, że nie mogą się przedostać; komunikacja poszła nie tak. Kiedy tak się dzieje, należy przerwać misję. Ale facet, który prowadził misję ratunkową, nie zamierzał tego zrobić. Przeszedł przez sygnały ręczne, zdołał złapać Daly’ego, przytulić go, a następnie wyrzucił na odległość 1000 stóp, aby helikopter mógł ich podnieść i zabrać w bezpieczne miejsce.

Zarówno Collins, jak i Hansen zadali sobie pytanie: Ile w tym grało szczęście? Kiedy na to spojrzeć, było tyle szczęścia. Daly i Donini nie sprawili, że helikopter przeleciał dokładnie w tym momencie; dlaczego trzymały się tylko 2 pasma; Daly nie zginął jesienią, nie zabił też Doniniego w drodze w dół; Donini dotarł do bazy w chwili, gdy przelatywał obok helikopter. Wszystkie niewytłumaczalne chwile! Ale czy szczęście odegrało tak ogromną rolę w zapewnieniu Malcolma bezpieczeństwa?

Obaj autorzy mówią: „Pomyśl o tym! Jeszcze przed tymi szczęśliwymi lub przypadkowymi wydarzeniami Daly przygotował się. Jak się przygotował? Zbudował swoją siłę przez tysiące godzin rygorystycznego treningu – jazdy na rowerze, wspinaczki, biegania, jazdy na nartach i wspinaczki górskiej. Tuż przed wejściem na tę wspinaczkę czytał literaturę o przetrwaniu, zwłaszcza przyglądając się misji Ernesta Shackletona, by uratować siebie i swoich ludzi z Wyspy Słoni na Antarktydzie w 1960. Nie pozwolił sobie na tarzanie się w swoim nieszczęściu. stóp, wielu złamanych kości, powiedział: „Kochałem swoje stopy, ale nic nie mogłem dla nich teraz zrobić”. I postanowił o nich nie myśleć. Potem podjął decyzję, że będzie żyć. Musiał się ogrzać; nie mógł sobie pozwolić na hipotermię, więc w tej pozycji zaczął robić wiatraki rękami – 100 wiatraków, a nie tylko 80 lub 90. Potem, kiedy nie mógł, zaczął zmniejszać to do 80, a potem 50. Wraz z tym zaczął też robić brzuszki. Więc dobrze przygotował się na wszystko, co się wtedy działo.

Tak więc autorzy twierdzą, że chociaż każdy ma odrobinę szczęścia, ludzie, którzy wykorzystują szczęście – lub szansę, lub, jak lubię na to patrzeć, łaskę Bożą, która jest dostępna dla nas wszystkich – są tymi, którzy dobrze się przygotowują.

Co robimy, aby przygotować się na takie czasy? Kiedy patrzymy na to, co stało się z Malcolmem Dalym, widzimy, że pomogły mu 3 rzeczy.

1. Upewnił się, że zdobył wiedzę. O alpinizmie wiedział bardzo dużo, wiedział o ratownictwie i upewnił się, że ma wiedzę empiryczną.

2. Zdyscyplinował swoje ciało. Nawet w tej pozycji nie poddawał się, wciąż zmuszał się do robienia wiatraków rękami i bolesnych brzuszków.

3. Zbudował także przyjaźń. Osoba, która kierowała misją ratunkową, była jego bliskim przyjacielem. Nie poddawał się, bo nie chciał zawieść swojego przyjaciela Daly’ego. Więc złapał go w niedźwiedzim uścisku i przyprowadził w bezpieczne miejsce.

Każdy z nas ma różne wydarzenia, które przychodzą po naszej myśli i nie możemy zrozumieć, dlaczego nadchodzą. Ale kluczem do możliwości wykorzystania tych wydarzeń jest również przygotowanie. Kiedy mają miejsce wydarzenia poza twoją kontrolą, musimy być w stanie przejąć nad nimi kontrolę w sposób, który przygotowaliśmy.

Jest takie stare powiedzenie, które mówi: „Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają” i bardzo luźno powiedziałbym na to „tak”. Bóg pomaga. Ale pomaga też, gdy nie możemy czegoś zrobić. I częściej niż nie, przygotowanie, które wkładamy, pomaga nam w tych czasach niepewności, chaosu lub szczęścia, dobrego lub złego; szanse, które pojawiają się na naszej drodze, które są zupełnie niespodziewane. Kiedy mają miejsce wydarzenia poza twoją kontrolą, możesz nadać im kontrolę w sposób, w jaki się przygotowałeś.

Niech nas wszystkich Bóg błogosławi.



Source by Dr. Cecil Clements

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This div height required for enabling the sticky sidebar
Copyright at 2021. wcruiser.com All Rights Reserved